,.:'a_patch net zone':.,

"... historia lubi się powtarzać, lecz jeżeli tak dalej będzie to nasze zbawienie stanie pod wielkim znakiem zapytania ..."
- Herald Tribune; A.D. 2100; 28.VIII.

4. luty. 2099.


Zimno... zmiany klimatyczne nie oszczędziły nawet regionów podrównikowych. Kometa zmieniła kierunek obrotów Ziemi. Naukowcy i tak się cieszyli, gdyż trajektoria orbity wokół Słońca nie uległa wielkim odchyleniom. ... Nechoida. Dziwne państwo. Nazwa zaczerpnięta z historii Judei. Dotyczyła jednak króla Egipskiego Necho II który pokonał Judejczyków w bitwie pod Megiddo. Dlaczego tak się stało? Daczego tak zatwardziały naród pozwolił na zmianę nazwy swego (poniekąd) ukochanego kraju? Teorii jest tyle ilu istnieje naukowców na świecie, albo i więcej. A prawda? (A czy istnieje coś takiego jak Prawda?) Może powodem było to, że Necho II zostal pokonany przez Nabuchodonozora? Wieloletnia niewola przypominająca tę z czasów Mojżesza, zniesiona z wielką pompą... A może Król Ardian, który nakazał zmianę nazwy państwa Judów miał po prostu w sercu tak wielką do nich nienawiść, że zdecydował sie na ten "żart"? A może dlatego, że Necho II był ojcem Psametyka I, władcy Egiptu, pod którego rządami panował Okres Saicki, ostatni okreś świetności Państwa Kleopatry prababci Necho? Cokolwiek byłoby powodem zmian, faktem bylo to, że teraz i w Nechoidzie i w Egipcie panował siarczysty mróz sięgający nawet -17° . F. Na wielkiej pustyni lodowej, jaka powstała w miejscu Morza Martwego (teraz o wiele bardziej martwego niz wiek temu, kiedy jeszcze w jego toniach maksymalna zawartość NaCl wynosiła 35 promili), pojawił się mały kłębek, który powiększał się nieznacznie. Gdy już był na odległość wzroku, w tle pojawiły się kolejne kłębki. Był to istny wyścig kłębków, które pomykały przez śnieżne zaspy. Czasami wydawało się że większa grupa kłęubszków doganiała tego pojedynczego, ale za chwilę pojawiał się on o wiele mil przed tamtymi. Obraz w goglach wyostrzał się w miarę czasu. Już można było odróżnić uciekiniera od jego pojazdu. W chwilę później jego ubranie ukazało się jego oczom.
-"Yuhhh" -
To jedyne, co wydarło się z jego ust gdy ujrzał ten dziwaczny strój. Składał się chyba z dziesiątek różnych części ciał zwierząt. Spod pachy wystawały mu ryjki Musteli, na tułowiu widać było części uszu i zębów Tapiridae, zamiast frędzli przy kostkach majtały sie Lisie ogony. Jeżeli można znaleźć negatywne znaczenie słowa "dziwny", to takie właśnie określenie pasowałoby do tego... "stroju" i do tego... "człowieka". Co do ostatniego określenia to bardzo ciężko było zmusić umysł do skojarzenia uciekającej postaci z człowiekiem. Pochylony na swoim pojeździe, zaciekle wyciskajacy moc z silnika, nawet sie nie oglądał. Aż biło od niego: "Uciec, jak najdalej uciec...".
Pościg się zbliżał...

8. kwiecien. 2097.
Na placu było bardzo gwarnie. Multum ludzi przewijało się przez to handlowe centrum Świata. Można tu było kupić wiele bardzo rzadkich rzeczy, dlatego tu właśnie skierował swoje kroki. Najcenniejszą rzecz, jaką chciał obecnie zdobyć miał Blind. Nazwisko adekwatne do wyglądu, należało do ślepca, który handlował najcenniejszą rzeczą we wszechświecie - informacją. Nikt nie wiedział, dlaczego to właśnie on jest skarbnicą wiedzy, ale też i nikomu na tym nie zależało. Liczył się fakt, że Blind wiedział. Skręcił w jedną z tysiąca takich samych uliczek, przeszedł jeszcze 300 stóp, wyminął stos odpadków krzywiąc sie czując ich woń i dotarł do wrót. Zastukał. Otworzyła mu młoda dziewczyna, a raczej dziewczę. Wszedł w głąb pomieszczenia.
-"Witaj starcze"- powiedział Grahan.
Odpowiedziało mu milczenie. Dopiero jak zabrzęczały w jego rękach pieniądze. Starzec poruszył się.
-"Czego?"
-"Pragnę informacji"
Grahama nie wzruszył opryskliwy ton. Bywał tu nie raz i pewnie jeszcze nie raz się tu zjawi. Starzec zawsze jest, był i będzie taki sam.
-"Jak każdy"
-"Chcę wiedzieć, kim jest Jahnrid"
Starzec podniósł nieznaczne twarz. Przez czoło przemknęła mu zmarszczka. Graham dałby se rękę uciąć, że było to zdziwienie. I po raz pierwszy podczas swych odwiedzin u Blinda usłyszał:
-"Po co ci to?"
Graham nie krył zaskoczenia. Zresztą nie mógł. Jego otwarte usta i wielkie oczy mówiły same za siebie.
-"Nie odpowiedział... zapytał..." - pomyślał
Szybko zdał sobie sprawę ze swego wyglądu. Zamknął usta, ale oczy nadal pozostały wielkie.
-"Muszę go spotkać, muszę go posłuchać, muszę usłyszeć o Elohim"
Starzec odwrócił się od rozmówcy i nie mówił nic przez dłuższą chwilę. Zapanowała taka cisza, że Grahan pomyślał, że starzec zmarł. Już chciał podejść i sprawdzić swoje przypuszczenia, lecz w tym właśnie momencie spod kaptura popłynęły słowa, które jednak na pewno nie należały do starca...
-"Hu jesz ze aszer lejaszer szeli natiw"
-"Co to znaczy?" - Grahan znów o mało nie zgubił szczęki.
"Co to za język?"
Starzec nie przerywał i dalej deklamował przepowiednie.
-"Ladaat oto achar szelo Tejwa. Oto peilut lihjot Anochi. Ani hineni Roe Enoszut."
Znów zapadła cisza... Starzec odwrócił szpetną twarz do Grahana. Uśmiechnął się.
-"Zrozumiałeś?"
-"Co to za język?"
-"To archaiczny język - to język Jahwe"
-"Język Boga" - wyszeptał Grahan. - "Hebrajski. Co to znaczy?"
-"On jest tym, który prostuje mą drogę. Poznacie go po Słowie. Jego działanie będzie mną. Ja jestem Pasterzem Ludzkości"

9. kwiecień 2097


To co usłyszał umocniło go w przekonaniu, że ludzkie legendy są bardzo często przesączone wręcz prawdą i faktami. Biblia zaś to zbiór opowiadań i przypowieści, które nie zawsze jednak były zgodne z prawą. Minęło prawie 21 wieków, od kiedy Mesjasz zginął na krzyżu. Minęło 21 wieków i coś podpowiadało mu, że ta rocznica nie będzie zbyt normalna. Coś się wydarzy, coś co spowoduje, że po raz kolejny spełni się przepowiednia. Blind w swych słowach opisywał Jurge'a. Człowieka, którego Math szukał od wielu lat. Zawsze jednak trafiał na jego ślady. Tak było i tym razem. Blind nie powiedział mu nic konkretnego na nic też nie wskazał. Słowa jego bardzo zagmatwane wydawały się jednak znajome...
- "Zaraz, zaraz.."
Sięgnął po Biblię. Iz. 40,3
"Głos się rozlega:
Drogę dla Pana przygotujcie na pustyni,
wyrównajcie na pustkowiu gościniec naszemu Bogu!"

oraz Mt. 3,4.
"Głos wołajacego na pustyni. Przygotujcie drogj Panu, dla niego prostujcie ścieżki."
Jurge'a szukał w sumie od dziecinstwa. Pochodził z bardzo wierzącej rodziny, więc od początku wpajano mu ideologie chrześcijańskie, chrześcijański sposób myślenia i traktowania świata. "Trwają więc te trzy: Wiara, Nadzieja i Miłość. Z nich zaś największa jest Miłość." To stało się jego mottem na resztę życia. Jednak postępowanie według zasad chrześcijańskich nie wystarczało mu. Chciał czegoś więcej. Jego dusza domagała się więcej.
EN - PL
w sieci od 2002
POWERED BY PUBLICONS.DE